List otwarty, czyli naród głupi wszystko kupi.

List otwarty, czyli naród głupi wszystko kupi.

26 września 2014 Wyłącz przez Dariusz Mierzwa

Od prawie 40 lat mieszkam w Chorzowie II, w jego najgorszym rejonie, tam gdzie policja zapuszcza się rzadko, a „władza” zagląda tylko z okazji wyborów.

Chorzów II od zawsze traktowany był jako kukułcze jajo, był niczym czarnobylska strefa zamknięta, był często miejscem zsyłki lumpów i degeneratów. To tutaj wielu ludzi, wciąż mieszka w PGM-owskich ruderach, gdzie ostatni remont przeprowadzono 50 lat temu, gdzie zimą zamarza woda w ubikacjach na półpiętrze, a węgiel trzyma się w worku w kuchni, bo z piwnicy zniknie.

Brak policji, uciążliwi, niejednokrotnie patologiczni sąsiedzi, zwiększały poczucie strachu i zapomnienia o tej dzielnicy. Nieważne czy rządził jeden prezydent czy drugi – nie zasługując na to, Chorzów II był, może dalej jest, dzielnicą drugiej kategorii.

A tymczasem mnóstwo jest tu wspaniałych ludzi. Wielu   – wykształconych, młodych, pełnych pomysłów. Wielu nieco starszych – kochających to miejsce – swą „małą ojczyznę”, naturalnych liderów, społeczników, którzy znając problemy Chorzowa II od wewnątrz, mogliby zaangażować się w zmiany i poprawę tutejszych warunków życia.

Przez lata z różnych list wyborczych startowali tu ludzie, którzy tutaj rzeczywiście mieszkają, pracują i jako tako orientują się co dla mieszkańców Chorzowa II, jest ważne i potrzebne. Niektórzy z nich coś tam robili, niektórzy udawali, że robią, reszta brała tylko pensję radnego. Nigdy jednak nie było takiego „szachrajstwa” jak teraz. Platforma Obywatelska pokazała, że ma mieszkańców tej dzielnicy za idiotów, myśląc, że „naród głupi wszystko kupi”. Widać,że wzorce wypracowane przez „Mira”, „Zbycha”, Radka i innych zostały przeniesione nawet do naszego Chorzowa II .

Fakt, że teraz PO wystawia jako nr 1 z tego okręgu, prezydenta Kotalę, jest cynicznym zagraniem, jest „wciskaniem ludziom kitu” i wiąże się z nadzieją, że mieszkańcy mojej dzielnicy, zagłosują na nazwisko, które gdzieś, kiedyś słyszeli. Jest to „spadochroniarstwo” w czystej postaci – coś co kiedyś PO robiła tylko w wyborach do Sejmu. Teraz mamy to samo w Chorzowie II.

My nie potrzebujemy żadnych zapewnień, obietnic, „złotych rad” radnego- zbawcy Kotali, mieszkającego nie wiadomo gdzie – potrzebujemy i chcemy ludzi stąd – z Pudlerskiej, Krzyżowej, Listopada, Stabika i Bóg wie skąd jeszcze. Kto ma być naszym radnym – tym, który będzie o nas dbał? Człowiek, który do niedawna nie wiedział, że istnieje Chorzów II? Pewnie znowu naobiecuje nie wiadomo co, zrobi sobie parę zdjęć na Placu Mickiewicza albo przy „Józefce” i zapomni o nas na cztery lata.

Zawsze wierzyłem, że wybory do Rady Miasta to szansa, że głosując na człowieka, którego się zna, albo przynajmniej jakoś kojarzy, robi się dobrze. Że coś się poprawi. Teraz coraz bardziej widzę, że to wszystko jest „picem na wodę” i polityką. A polityki, w szczególności w wykonaniu PO – nie znoszę…..

Echo Chorzowa, informacje, wiadomosci, aktualnosci

pinterest