Skaza – są ciała nie ma zbrodni – Robert Małecki – recenzja

Skaza – są ciała nie ma zbrodni – Robert Małecki – recenzja

15 października 2018 Wyłącz przez Dariusz Mierzwa

Są ciała nie ma zbrodni, tylko krzyk z przeszłości domaga się prawdy. Zimą 2018 roku ze skutego lodem jeziora zostają wyciągnię­te zwłoki nastolatka. Patolog jest pewien, że śmierć chłopca nastąpiła w wyniku utonięcia. Znamion przestępstwa nie nosi też ciało starszego, bezdomnego mężczyzny o nieustalonej tożsamości. Oba zgony łączy tylko mroźna noc. A to niestety za mało, by rozpocząć śledztwo.

Czytelniczka naszego portalu Patrycja Ochocka otrzymuje w prezencie wspaniały polski kryminał Roberta Małeckiego SKAZA. Książkę ufundowało Wydawnictwo Czwarta Strona. Nagroda jest przekazana naszej czytelniczce za aktywny udział na naszym portalu e-chorzow.com.

Jednak zdaniem komisarza Bernarda Grossa pytań w obu sprawach jest więcej niż odpowiedzi. I kiedy zacznie je za­dawać, mieszkańcy pobliskiego miasteczka nabiorą wody w usta. Gross przekonuje się z czasem, że ich milczenie to mur, za którym czają się duchy przeszłości. Kluczem do odkrycia prawdy może okazać się wyjaśnienie starej sprawy tajemniczego zaginięcia… Skaza to opowieść o dramacie, który zatruwa umysły, ale też o zbrodni, błędach i odkupieniu. O miłości, zemście i sprawie­dliwości – niekiedy tak różnie pojmowanych.

Fragment powieści:

„Od łódki dzieliło go nie więcej niż dziesięć metrów. Za nią, na brzegu, roiło się od mieszkańców. Przy linii brzegowej zauważył dwóch policjantów z prewencji. Podniósł rękę niby na powitanie, ale jednocześnie dał im czytelny znak, żeby powstrzymywali co bardziej ochoczych młodych gniewnych od wchodzenia na lód. Gwar dolatywał w jego stronę niesiony wraz ze ślizgającym się po tafli lodu mroźnym wiatrem.

Podszedł bliżej i wtedy dojrzał w łódce szmaty przyprószone śniegiem. Odwrócił się i spojrzał w miejsce, gdzie strażacy rozkuwali lód. Nie wiedział jeszcze, kim był topielec, nie wiedział, co robił na zamarzniętym jeziorze i kiedy załamała się pod nim tafla lodu. Od łódki w stronę centrum nie prowadziły żadne ślady. Wykluczył więc ten trop. Musiał tylko sprawdzić, czy nie było ich od strony brzegu. Zbliżył się do zaniedbanej łajby i dopiero wtedy zrozumiał, jak bardzo się pomylił.

Serce gwałtownie zaczęło pompować krew.

To nie były szmaty.”

ROBERT MAŁECKI

Politolog, filozof i dziennikarz, a także nauczyciel kreatywnego pisania. Przede wszystkim jednak w równej mierze autor i czytelnik kryminałów. Uznawany za jednego z najlepszych polskich specjalistów w tej branży. Kryminalne serca czytelników zdobył świetnie skonstruowaną, mroczną i wciągającą do ostatniej strony trylogią z Markiem Benerem („Najgorsze dopiero nadejdzie”, „Porzuć swój strach”, „Koszmary zasną ostatnie”). (mat. wyd.)

Wydawnictwo Czwarta Strona

Echo Chorzowa, informacje, wiadomosci, aktualnosci

pinterest