Do protestujących pod ziemią w kopalni Silesia zjechali prezydenccy ministrowie
23 grudnia 2025Do górników protestujących pod ziemią w czechowickiej kopalni Silesia zjechali prezydenccy ministrowie – poinformował we wtorek rano rzecznik protestujących Kazimierz Grajcarek. Według wcześniejszych informacji Kancelarii Prezydenta, do Silesii mieli udać się Karol Rabenda i Mateusz Kotecki.
W poniedziałek o godzinie 6. wyjazdu na powierzchnię odmówiła część górników Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia, która kończyła czwartą zmianę. Zdaniem związkowców, było to wtedy 30-40 osób. Akcja nie ma charakteru strajku; wydobycie jest kontynuowane. Protestujący domagają się przede wszystkim objęcia ich firmy instrumentami osłonowymi, jakie zapewnia znowelizowana ustawa górnicza.
Jak przekazał we wtorek na porannym briefingu Grajcarek, w tym czasie pod ziemię do protestujących pod szybem górników zjechali ministrowie Kancelarii Prezydenta RP. Gdy wyjadą na powierzchnię, mają spotkać się z dziennikarzami. Jeszcze jeden briefing, związków zawodowych, planowany jest na popołudnie, po zakończeniu o godz. 14. pierwszej zmiany.
– Wtedy będziemy wiedzieć, ilu tam ludzi zostało, co z tymi ludźmi się dzieje. Jako związki mamy problem, bo ludzie chcą protestować, a my idziemy do nich i prosimy, żeby nie protestowali, ew. żeby robiło to tylko część ludzi, bo chcemy, żeby kopalnia fedrowała – wyjaśniał Grajcarek, podkreślając spontaniczny charakter protestu.
Rzecznik protestujących podał, że po nocy pod szybem przebywało szesnastu pracowników, a kolejnych pięciu protestowało na powierzchni, w zakładzie przeróbczym. Zaznaczył, że związki dostarczają im jedzenie i potrzebne rzeczy. Protestujący mają też opiekę lekarską, zapewnianą przez pracodawcę.
Związkowcy w poniedziałek zaprosili na kopalnię prezydenta RP Karola Nawrockiego, co ma związek z podpisaniem przez niego 15 grudnia znowelizowanej ustawy górniczej.
Nowelizacja, która wejdzie w życie 1 stycznia 2026 r., określa m.in. instrumenty osłonowe dla pracowników firm likwidujących kopalnie. To urlopy górnicze i urlopy dla części innych pracowników (z 80 proc. wynagrodzenia obliczanego jak za urlop wypoczynkowy, bez obowiązku wykonywania pracy) oraz jednorazowe odprawy w kwocie 170 tys. zł zwolnionych z podatku PIT.
Osłony te obejmą pracowników Polskiej Grupy Górniczej, Południowego Koncernu Węglowego, Węglokoksu Kraj, Jastrzębskiej Spółki Węglowej i w przyszłości Bogdanki. Nie dotyczy to Silesii.
Minister w Kancelarii Prezydenta Karol Rabenda – informując 15 grudnia na portalu X o podpisaniu nowelizacji przez Karola Nawrockiego – podał, że po rozmowach ze stroną społeczną prezydent zdecydował, że „wystąpi z inicjatywą zmiany tej ustawy, by objęła wszystkich górników”. „Nie można doprowadzić do sytuacji, gdzie pracownicy jednej branży będą różnie traktowani w Polsce” – podkreślił.
Protestujący żądają również wypłaty zadeklarowanego przez właściciela kopalni, którym jest Grupa Bumech, świadczenia z okazji Barbórki. Chcą deklaracji na piśmie, że wobec uczestników akcji nie zostaną wyciągnięte konsekwencje.
Liderzy działających na kopalni związków – Solidarności, Kadry i Związku Zawodowego Górników – już w poniedziałek akcentowali, że protest jest inicjatywą oddolną, spowodowaną złym traktowaniem pracowników przez rządzących. Jak mówili, górnicy z Silesii nie zostali objęci osłonami z ustawy górniczej. Znaczenie miały też zapowiedziane przez właściciela zwolnienia i groźba likwidacji kopalni.
Minister energii Miłosz Motyka, odnosząc się w poniedziałek do protestu we wpisie na platformie X, wyraził zrozumienie dla niepokoju załogi i zapewnił, że analizowane są możliwe działania.
„W takich przedsiębiorstwach decyzja o wsparciu musi mieć oparcie o obowiązujące przepisy – tu konkretnie o ustawę Prawo Restrukturyzacyjne. Spółka jest obecnie w postępowaniu sanacyjnym, a prawo nie pozwala w takiej sytuacji na udzielanie pomocy publicznej firmom z sektora górnictwa. To blokada formalna, nie decyzja rządu” – wyjaśnił Motyka.
„Złożono już wniosek o umorzenie postępowania sanacyjnego, a po jego rozpatrzeniu możemy przejść do kolejnych kroków. Państwo musi odpowiedzialnie zarządzać pomocą publiczną, w szczególności jeśli oznacza pomoc podmiotom prywatnym. Jednak ta odpowiedzialność nie oznacza obojętności – dlatego pracujemy nad rozwiązaniami, które mogą pomóc pracownikom PG Silesia” – podkreślił szef ME
Związkowcy uważają, że umorzenie postępowania sanacyjnego oznacza upadek kopalni.
Protestujący pod ziemią w poniedziałek domagali się przyjazdu ministra energii Miłosza Motyki. Grajcarek przekazał we wtorek rano, że przedstawiciele związków spotkali się ws. protestu z wiceministrem energii Marianem Zmarzłym.
Przedsiębiorstwo Górnicze Silesia w Czechowicach-Dziedzicach jest największą prywatną kopalnią węgla w Polsce. Jej udział w polskim rynku w 2022 roku wynosił około 3 proc. w produkcji węgla energetycznego i 2,3 proc. w produkcji węgla kamiennego łącznie.
Pod koniec listopada br. zarządca masy sanacyjnej Silesii zawiadomił tamtejsze związki o zamiarze zwolnień grupowych. Dotyczyłyby one ponad 750 pracujących w Silesii osób.
Grupa Bumech, właściciel spółki PG Silesia eksploatującej kopalnię, podała 8 grudnia br., że złożyła zarządcy masy sanacyjnej PG Silesia ofertę dzierżawy kopalni Silesia. Bumech zadeklarował też przejęcie wybranych pracowników w trybie art. 23(1) Kodeksu pracy. W tej sytuacji zarządca masy sanacyjnej przesunął ew. zwolnienia na styczeń. (PAP)
Echo Chorzowa, informacje, wiadomosci, aktualnosci


