Ziobro: To nie ja kupowałem Pegasusa

Ziobro: To nie ja kupowałem Pegasusa

21 października 2025 Wyłączono przez redakcja

Zbigniew Ziobro, były minister sprawiedliwości, zapewnia, że „nie kupował żadnego Pegasusa” — po prostu „zainicjował zakup” i „zachęcił” do rozmowy z premierem. Innymi słowy: nie zamawiał, nie płacił, nie wiedział, jak działa – ale jakoś tak wyszło, że Pegasus wylądował w Polsce, a Fundusz Sprawiedliwości pomógł… podsłuchiwać polityków, zamiast pomagać ofiarom przestępstw .

Nie miałem pojęcia, jak to narzędzie się nazywa i jak dokładnie działa. Zakup nie leżał w gestii Ministerstwa Sprawiedliwości – mówi w rozmowie z wtorkową „Rzeczpospolitą” wiceprezes PiS Zbigniew Ziobro.

Były minister sprawiedliwości w rozmowie z „Rz” został zapytany m.in. o to dlaczego Pegasus został kupiony z Funduszu Sprawiedliwości, który miał służyć m.in. wspieraniu pokrzywdzonych i świadków, przeciwdziałaniu przestępczości, a także udzielaniu pomocy osobom pozbawionym wolności.

„Nie został kupiony przez Fundusz Sprawiedliwości, tylko przez jedną ze służb, m.in. z tych środków. Nie kupowałem żadnego systemu, tym bardziej Pegasusa, bo nie miałem nawet pojęcia, jak on się nazywa i jak dokładnie działa. Można powiedzieć, że jedynie zainicjowałem ten zakup” – odpowiedział Ziobro.

Dodał, że jako prokurator generalny dostawał informacje od prokuratorów, „że w bardzo ważnych sprawach w Polsce dotyczących zwłaszcza zorganizowanych grup przestępczych, które wyprowadzały VAT, ale też typowych grup przestępczych, gdy chodziło o porwania dla okupu, sprawcy przerzucili się ze zwykłych telefonów na komunikatory i narzędzia, które w rękach polskiego państwa nie działały”.

„Czyli to był pewien przełom technologiczny, kiedy państwo pozyskało nowe narzędzia pozwalające podsłuchiwać przestępców za zgodą sądu przy pomocy tych narzędzi. Bez tego przez długi czas gangi działałyby całkowicie bezkarnie” – ocenił.

Dopytywany o to dlaczego pieniądze zostały wydane z Funduszu Sprawiedliwości odparł, że dowiedział się, że jest „taki problem po stronie prokuratury i jako minister sprawiedliwości nie mogłem przymknąć na to oka i powiedzieć, że nie ma sprawy”.

„Mając tego rodzaju informacje, zwróciłem się do służb, bo to nie jest kwestia kompetencji ministra sprawiedliwości, by kupował takie narzędzia i to nie była kwestia mojego budżetu, żeby pan minister Mariusz Kamiński, z którym na pewno rozmawiałem, a sądzę też, że z innymi szefami służb również rozmawiałem na ten temat, powiedział mi, że podzielają ten problem, widzą go, ale mają problem finansowy, ponieważ to kosztowny zakup i nie dysponują odpowiednimi środkami” – powiedział.

Dodał, że zachęcał do rozmowy na ten temat z premierem Mateuszem Morawieckim. „Kiedy dowiedziałem się, że są problemy finansowe z pozyskaniem środków na zakup, powiedziałem, że jest możliwość, by środki z Funduszu Sprawiedliwości, którymi dysponuję, służyły dobrej sprawie, czyli walce z przestępczością i przeciwdziałaniu przestępczości” – mówił.

Zaznaczył, że Fundusz służy również przeciwdziałaniu przyczynom przestępczości i zapobieganiu przestępstwom.(PAP)

Echo Chorzowa, informacje, wiadomosci, aktualnosci

pinterest