Biegli zeznawali w procesie odwoławczym ws. zabójstwa 18-latki z Bytomia
27 marca 2026Skazany w I instancji na dożywocie za zabójstwo i zgwałcenie 18-letniej Wiktorii z Bytomia Mateusz H. cechuje się zaburzeniami osobowości. Może popełnić kolejne przestępstwa, ale nie powinien trafić do zakładu psychiatrycznego, bo nie jest chory psychicznie – zeznali w czwartek przed katowickim sądem biegli.
W ocenie specjalistów Mateusz H. powinien być leczony, ale w warunkach zakładu karnego.
Przed Sądem Apelacyjnym w Katowicach była w czwartek kontynuowana rozprawa odwoławcza w procesie H. W 2023 r., kiedy doszło do zarzucanej mu zbrodni, miał 19 lat. Sąd przesłuchiwał dodatkowo czworo biegłych z zakresu psychiatrii, psychologii i seksuologii, by wypowiedzieli się czy poza karą pozbawienia wolności sąd ma też skierować Mateusza H. na przymusowe leczenie psychiatryczne. Tego domaga się prokuratura, która zarzuciła w apelacji sądowi I instancji, że wydając wyrok nie orzekł jednocześnie środka takiego zabezpieczającego.
Specjaliści przed sądem podtrzymali swoje wcześniejsze wnioski, według których istnieje wysokie ryzyko, że oskarżony może popełnić kolejne przestępstwa przeciwko wolności seksualnej i obyczajności. Zdiagnozowali u niego głębokie zaburzenia osobowości o typie dyssocjalnym oraz zaburzenia preferencji seksualnych z zespołem przymusowego sadyzmu seksualnego. Te zaburzenia mają charakter trwały, można jedynie łagodzić objawy stosując leki i psychoterapię, jednak całkowite wyleczenie nie jest możliwe – mówili biegli.
Zaznaczyli zarazem, że Mateusz H. nie jest chory psychicznie ani upośledzony umysłowo, dlatego nie ma podstaw do skierowania go do zakładu psychiatrycznego. Leczenie powinno odbywać się w zakładzie karnym, na oddziale leczenia osób z zaburzeniami seksualnym – ocenili specjaliści.
Mateusz H. nie został doprowadzony na czwartkową rozprawę. Sąd przedłużył mu okres tymczasowego aresztowania do 2 lipca. Termin następnej rozprawy sąd wyznaczył na 18 maja, tego dnia ma wysłuchać głosów stron.
Wyrok w I instancji ogłosił w czerwcu 2025 r. Sąd Okręgowy w Gliwicach. Wymierzył oskarżonemu karę dożywocia z zastrzeżeniem, że o warunkowe przedterminowe zwolnienie będzie mógł się on starać dopiero po 40 latach. Z ustaleń postępowania wynika, że sprawca i ofiara poznali się kilka godzin przed zbrodnią na przystanku autobusowym. Uznał, że zabijając dziewczynę, sprawca zrealizował swój kaprys.
Gliwicki sąd podkreślił, że była to zbrodnia wyjątkowo brutalna, a decyzję o zabiciu Wiktorii sprawca podjął, rzucając monetą. Uznał go za winnego zbrodni zabójstwa w związku ze zgwałceniem oraz w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie, bo zrealizował plan zabicia przypadkowej osoby.
Wyrok ten zaskarżyły obrona i prokuratura. Obrońca Mateusza H. mec. Marcin Runowski domaga się uchylenia wyroku lub – gdyby sąd apelacyjny nie podzielił jego stanowiska – wymierzenia oskarżonemu łagodniejszej kary, bo tę orzeczoną przez sąd okręgowy uważa za rażąco surową. W apelacji zaznaczył, że gliwicki sąd nie wziął pod uwagę, że Mateusz H. jest młodociany.
Z kolei oskarżyciel nie zgadza się z tym, że wydając wyrok, sąd okręgowy nie orzekł jednocześnie środka zabezpieczającego. Chodzi o umieszczenie Mateusza H. w zakładzie psychiatrycznym. Prokuratura wniosła o przesłuchanie w procesie odwoławczym biegłych, którzy wypowiedzieliby się na ten temat. Jej wniosek poparła również obrona i sąd się na to zgodził.
Do zbrodni doszło w sierpniu 2023 r. Wiktoria, wracając nad ranem z dyskoteki w Katowicach, poznała na przystanku autobusowym o rok starszego Mateusza H. Oboje jechali autobusem do Tarnowskich Gór. W trakcie podróży H. zaproponował nastolatce, że przenocuje ją w mieszkaniu, które wynajmował w Radzionkowie. Po dotarciu na miejsce zmęczona dziewczyna zasnęła, co zdenerwowało Mateusza H.
Jak wynika z ustaleń postępowania, kilkakrotnie próbował ją obudzić, ale nie reagowała. Wtedy postanowił rzucić monetą. Kiedy wypadł orzeł, zadecydował o zabiciu Wiktorii. Wcześniej ją brutalnie zgwałcił. Nastolatka była bita w głowę, przyduszana sznurkiem, liną i rękoma. Mateusz H. co jakiś czas sprawdzał, czy Wiktoria wciąż żyje. Po zabójstwie przeraził się tym, co zrobił. Zadzwonił do rodziny, a potem ukrył się na ogródkach działkowych.
Przyczyną zgonu nastolatki, która miała wiele różnorakich obrażeń, było „zagardlenie przez zadławienie spowodowane mechanicznym uciskiem na szyję”. Mateusz H., który przyznał się do zabójstwa, twierdził, że zgwałcił Wiktorię już po jej śmierci. Sąd nie dał temu wiary, powołując się m.in. na opinię biegłych.
Po zabójstwie sprawca rozebrał zwłoki, zawinął je w kołdrę, w pocięty pokrowiec materaca i w piankę. Planował wynieść je z mieszkania. Ciało odkryto tego samego dnia po południu. H. został zatrzymany.
W śledztwie zasięgnięto opinii biegłych psychiatrów i seksuologa, który stwierdził u podejrzanego zaburzenia o typie zespołu sadyzmu seksualnego oraz ciężkie zaburzenia osobowości. Specjaliści wskazali na wysokie prawdopodobieństwo, że mężczyzna może ponownie popełnić przestępstwo przeciwko wolności seksualnej i dodali, że wymaga on intensywnego leczenia w warunkach zakładu karnego. (PAP)
Echo Chorzowa, informacje, wiadomosci, aktualnosci

