Czy za rdzę trzeba płacić?

27 października 2014 Wyłącz przez redakcja

P1040715Brama przy ulicy Powstańców 1, nieopodal Parku Hutników, to jeden z wielu obiektów znajdujących się w ścisłym centrum miasta, który nadgryzł już ząb czasu. Mimo że pokryta rdzą, wcale nie straciła na swej wartości. Przynajmniej nie w Chorzowie. Tutaj rdza jest na wagę złota.

Podczas prezydentury Andrzeja Kotali rdza stała się motywem przewodnim architektury miasta. Za przykład może posłużyć odnowiona ul. Jagiellońska lub dość nietypowy wystrój chorzowskiego magistratu. Na szczęście udało się uniknąć realizacji projektu przebudowy rynku, który w kwietniu ub. r. z ogromnym entuzjazmem zaprezentował nam prezydent. Wykonanie wizualizacji kosztowało miasto aż 50 tys. zł. Co ciekawe, obydwa projekty -€“ zarówno ul. Jagiellońskiej jak i rynku – zlecono bez przeprowadzania konkursu ofert. Padło na Jerzego Stożka, który podjął się wykonania tych postmodernistycznych wizji. Kto wie, być może zardzewiała brama, znajdująca się w pobliżu ul. Jagiellońskiej, zyska jeszcze drugą młodość, stając się elementarną częścią projektu zagospodarowania centralnej części miasta?

indeks

wizualizacja: Jerzy Stożek

Projekt wizualizacji rynku, stworzony przez “nadwornego” architekta Andrzeja Kotali, wywołał niemałe poruszenie. Głównie za sprawą ogromnego komina nieudolnie nawiązującego do tradycji hutniczych miasta, który miałby pełnić funkcję tężni solankowej tworzącej mikroklimat odmienionego śródmieścia. Nietypowy obiekt stanąłby w centralnym punkcie nowego rynku. Koncepcja jest niejako kontynuacją spójnej wizji architektonicznej mającej stanowić o nowym wizerunku miasta. Tutaj, podobnie jak w przypadku zmodernizowanej już ulicy Jagiellońskiej, nie mogło zabraknąć elementów tzw. małej architektury pokrytych… rdzą.

Uwagi dotyczące propozycji Jerzego Stożka zgłaszali nie tylko mieszkańcy, ale również osoby zarządzające miastem. – Nie jestem przekonany zarówno do tego pomysłu, jak i wcześniejszych projektów wykonanych przez tego architekta. Szczerze mówiąc koncepcja utworzenia rynku pod estakadą według mnie w ogóle nie jest trafiona. Należy pamiętać, że choćbyśmy zainstalowali tam nieskończoną ilość paneli dźwiękoszczelnych, to z estakady nadal będą opadać w stronę rynku spaliny samochodowe i inne szkodliwe substancje, gdyż są one cięższe od powietrza. Tutaj nie ma mowy o żadnym mikroklimacie – skomentował sprawę Joachim Otte, wiceprzewodniczący rady miasta. W odpowiedzi na kontrowersyjny projekt, członkowie Stowarzyszenia Wspólnie dla Chorzowa, zlecili wykonanie alternatywnej wizualizacji. Koncepcja stworzona przez firmę Franta & Franta Architekci spotkała się z dużo większym entuzjazmem wśród mieszkańców i co najważniejsze, została wykonana… za darmo.

Brunatne słupy układające się w napis „CHORZÓW”, „Wieża Mocy” czy „Studnia Czasu” – z tymi cudami myśli architektonicznej zdążyliśmy się już oswoić przez ostatnie dwa lata. Zdaniem zwolenników tej unikatowej koncepcji, ma ona symbP1040709olizować przemysł, który przez setki lat napędzał lokalną gospodarkę. A może jej upadek? Tak czy inaczej, jest to kolejny dowód na to, że w Chorzowie za rdzę trzeba płacić. I to słono. Koszt modernizacji niespełna 100-metrowego deptaka to bagatela 1,7 mln zł. Strach pomyśleć ile pochłonęłaby realizacja projektu zagospodarowania rynku wraz ze wszystkimi elementami tzw. małej architektury. Znając skłonność do rozrzutności obecnego prezydenta miasta, można się spodziewać, że nie byłoby to tyle co na waciki. Najwyraźniej Andrzej Kotala rdzę upodobał sobie niemal równie mocno co wydawanie publicznych pieniędzy. Są gusta i guściki. O tym jakie ma prezydent miasta można się również przekonać przychodząc do chorzowskiego magistratu.

P1040713

Zardzewiały stojak idealnie pasuje do nowego wizerunku miasta. Niestety nie wiemy kto go zaprojektował. Można się jedynie domyślać…

Nowiutkie szafy, krzesła, biurka, fotele oraz unikalny, pasujący jak ulał do nowego wizerunku miasta kredens. Oczywiście pokryty rdzą. To wszystko trafiło do Urzędu Miasta w połowie ubiegłego roku. Przemeblowanie chorzowskiego magistratu nie mogło się odbyć bez udziału Jerzego Stożka, który zaprojektował zardzewiałą część nowego wyposażenia. Z publicznych środków wydano na ten cel w sumie 22 tys. zł. Można się jedynie zastawiać czy wydatek był potrzebny i czy miasto stać na takie inwestycje…

Co na ten temat myślą sami mieszkańcy? Postanowiliśmy to sprawP1040714dzić pytając o zdanie przechodniów przechadzających się ulicami centralnej części miasta. – Uważam, że to jest po prostu nieestetyczne. Zardzewiałe stojaki na ulotki, zardzewiały kredens? Nie tak powinien wyglądać magistrat. Naprawdę nie wiem czym kierował się architekt oraz sam prezydent realizując takie pomysły – zastanawia się Pani Justyna, mieszkanka Chorzowa. – Przede wszystkim to bulwersujące, że wydaje się tak ogromne kwoty, nie pytając się o zdanie nas, mieszkańców. To przecież pieniądze z naszych podatków, powinniśmy mieć na to jakiś wpływ. Ten cały nowy wizerunek miasta z ul. Jagiellońską na czele, to jakaś pomyłka – uważa Pan Jan. Opinii sprzyjających zardzewiałej koncepcji trzeba było szukać ze świecą. To powinno dać do myślenia obecnemu prezydentowi miasta.

Do kontrowersyjnych pomysłów Andrzeja Kotali zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Przez ostatnie cztery lata prezydent przeprowadzał inwestycje, tworząc nowy wizerunek miasta, wedle własnych upodobań, nie pytając się o zdanie mieszkańców. Wiele inwestycji zostało zrealizowanych bez ogłaszania konkursu ofert i co najważniejsze, bez przeprowadzenia konsultacji społecznych. Czy chorzowianie zgadzają się na kontynuowanie takiego modelu zarządzania miastem? Odpowiedź poznamy już wkrótce. Wybory na prezydenta miasta zbliżają się wielkimi krokami…

AM

Zardzewiały dom?

ok

Jedna z wizualizacji domu jednorodzinnego znaleziona na stronie internetowej: www.stozekipartnerzy.pl

Współpraca obecnego prezydenta z Jerzym Stożkiem rozpoczęła się prawdopodobnie na długo przed objęciem przez Andrzeja Kotalę najważniejszego stanowiska w mieście. Świadczy o tym fakt, iż niezwykle popularny w ostatnich latach, chorzowski architekt, już w 2009 roku stworzył dla Andrzeja Kotali projekt jego własnego domu. Można się jedynie zastanawiać czy w jego wnętrzu również znajdują się zardzewiałe elementy. Można natomiast przypuszczać, że obopólne zadowolenie ze współpracy obydwu panów, było na tyle silne, że postanowili wspólnie zmieniać oblicze architektoniczne miasta.

Echo Chorzowa, informacje, wiadomosci, aktualnosci
pinterest