Chorzów na bogato

11 października 2014 Wyłącz przez Dariusz Mierzwa

Kampania wyborcza wkracza w decydującą fazę i coraz głośniej mówi się szybko powiększającej się liczbie mieszkań w Chorzowie. Głównie za sprawą Andrzeja Kotali, który o problemach wynikających z niedostatecznej ilości lokali socjalnych i komunalnych, niejednokrotnie wspominał, gdy po raz pierwszy ubiegał się o fotel prezydenta miasta. Czy przez ostatnie cztery lata udało mu się zmienić tę sytuację. Postanowiliśmy to sprawdzić.

Pierwszy i prawdopodobnie ostatni w tej kadencji budynek komunalny, został oddany do użytku dopiero we wrześniu bieżącego roku. Mowa o 19 mieszkaniach, które powstały na zbiegu ulic Pudlerskiej oraz Ligonia. Biorąc pod uwagę liczbę chorzowian, którzy starają się o przyznanie lokalu z urzędu miasta, jest to zalewie kropla w morzu potrzeb. Każdego roku na mieszkanie komunalne i socjalne czeka ok. 800 mieszkańców naszego miasta. Na pozytywną odpowiedź może liczyć zaledwie ok. 300 z nich.

Mieszkania będące własnością gminy są na lokalnym rynku towarem deficytowym. Miasto i jego mieszkańcy bez wątpienia potrzebują tego typu inwestycji. Sposób w jaki zrealizowano budowę obiektu znajdującego się na zbiegu ulic Pudlerskiej oraz Ligonia budzi jednak wiele kontrowersji.

– Znaczącą część kosztów związanych z tą inwestycją sfinansował PGM, z pieniędzy pochodzących z czynszów, a nie z budżetu miasta, tak jak powinno to mieć miejsce. Lokatorzy zamieszkujący lokale PGM mocno ucierpią na tej inwestycji. Głównie z powodu braku odpowiednich środków na przeprowadzanie remontów – zaznacza Adam Trzebinczyk, przewodniczący klubu radnych Wspólny Chorzów.

P1040596Stawka czynszowa mieszkań w nowo powstałym budynku, nie została jeszcze ustalona. Prawdopodobnie będzie się ona wahać pomiędzy 10 zł a 12 zł za m2. Bez wątpienia, nie każdy może sobie pozwolić na taki luksus. – Naszym obowiązkiem jest przede wszystkim budowanie tanich mieszkań socjalnych. Jak wiadomo, w ostatnich latach, takich inwestycji, w naszym mieście nie było. Na budowanie mieszkań komunalnych mogą sobie pozwolić miasta bogate, które na to stać. Chorzów na pewno się do nich nie zalicza – mówi Tomasz Krawczyk.

Przewodniczący Komisji Gospodarki i Rozwoju Miasta odniósł się również do słów Andrzeja Kotali, który wskazuje, że liczba mieszkań w Chorzowie stale wzrasta. – To nie prezydent buduje, a deweloperzy. Na swoich gruntach wykupionych od prywatnych podmiotów lub od miasta. I nie mówimy w tym przypadku o kwotach porównywalnych do stawki bazowej czynszu, czyli 7 zł 14 gr za m2, jaka od 2012 r. obowiązuje w PGM. Mówimy o kwotach rzędu 12 zł – 15 zł za m2 – przekonuje Tomasz Krawczyk.

Mieszkania w Chorzowie bez wątpienia powstają. Najwyraźniej nie są one jednak przeznaczone dla przeciętnego obywatela miasta. Tylko nieliczni są w stanie płacić tak wysoki, comiesięczny czynsz. Nieosiągalne dla większości chorzowian jest również wykupienie lokalu będącego własnością prywatnego dewelopera. Ceny mieszkań znajdujących się przy ulicy Karola Miarki, które zostały oddane do użytku w bieżącym roku, wynoszą od 119 tys. 324 zł (34,29 m2) do nawet 242 tys. 112 zł (68,56 m2).

P1040592Na kupno tego typu lokalu zdecyduje się zatem jedynie mieszkaniec dysponujący znaczącymi środkami finansowymi lub taki, który jest skłonny zaciągnąć kredyt i spłacać go przez najbliższe kilkadziesiąt lat. W Chorzowie buduje się zatem na bogato i dla bogatych. A to z pewnością nie jest właściwy kierunek realizowania polityki mieszkaniowej w mieście.

Tomasz Breguła

Echo Chorzowa, informacje, wiadomosci, aktualnosci

pinterest